Wataha w niebie, czyli my i paralotnia

O lataniu ja i Agi marzyliśmy od zawsze, mnie od małego fascynował lot Ikara. Spadanie już mniej, ale akurat do uczucia swobodnego lotu się przyzwyczaiłem. W końcu przyszedł czas na paralotnie.

Na kurs mieliśmy się wybrać razem z Klimasem do czeskiej szkoły latania, ale jakoś zawsze nam było nie po drodze. W końcu Klimas kurs zrobił, nawet zdążył się latem połamać na paralotni, a my tylko mu zazdrościliśmy 🙂

Aż przyszła kryska na matyska. Po powrocie z Indii zgłosiłem swój film na konkurs “Pokaż Ekstremalną Pasję” organizowany przez HTC. I co? Wygrałem lot z Pawłem Faronem, jedynym Polakiem startującym w tegorocznym wyścigu Red Bull X-Alps. Co ciekawe drugim zwycięzcą został Krzysztof Madaj, który zgłosił do konkursu swój udział w tegorocznych zawodach dogtrekkingowych. Psiarze górą!

Na górę Żar pojechaliśmy w połowie października, pod sam koniec sezonu paralotniarskiego w Polsce. Igraliśmy z pogodą, całe szczęście udało nam się trafić w okienko. Chmury się rozstąpiły, słońce nagrzało ziemię, Paweł dał nam zielone światło na lot i polecieliśmy…

Najpierw poleciała Agi, której udało się przekonać Pawła do gratisowego lotu tandemowego, potem Oliwia z HTC, a na końcu wystartował Przemo. Instrukcja startu była podobna: “Cokolwiek by się działo, musisz biec przed siebie. Nie zatrzymuj się!” – powiedział Paweł. W sumie nic skomplikowanego 🙂

Uczucie lotu paralotnią jest niesamowite. Pamiętacie kreskówki, w których bohater (np. struś pędziwiatr) biegnie na złamanie karku, nagle kończy mu się ziemia pod nogami i zawisa w powietrzu? Z paralotnią jest podobnie, tylko zamiast spaść lecimy przed siebie. Dziwne to uczucie, kiedy stopy odrywają się od ziemi, nie ma żadnego przeciążenia, a człowiek unosi się w powietrzu siedząc w wygodnej “kołysce”.

Niestety termika nie pozwoliła na ekstremalną akrobację w powietrzu, musieliśmy się zadowolić zwykłym “przeleceniem”. Paweł nie chciał zabrać Diuny, ta zajęła się łapaniem za kostki startujących paralotniarzy.

Sam lot, choć krótki, utwierdził nas w tym, że pora pójść na kurs. Tylko gdzie?

 

Odpowiedzieliśmy sobie na to pytanie na 15.Explorers Festival w Łodzi. W listopadzie poznaliśmy Dalibora Carbola, czeskiego pilota ze szkoły El Speedo, który wraz z Jurajem Kleją na paralotniach poleciał z Rakaposhi pod szczyt K2 w Karakorum. Lecieli tylko we dwójkę bez żadnego wsparcia naziemnego, łącznie pokonali 285 km. Ustanowili czeski rekord wysokości przekraczając 7000 m n.p.m. na paralotni bez pomocy napędu.

Z Daliborem wypiliśmy czeskie piwo i umówiliśmy się na kurs 🙂