Kto ma miękkie kości, ten ma twardą…czyli o tym “co teraz”…

Trzask łamanej kości i fala bólu. Jestem w szoku, kręci mi się w głowie, ból nie pozwala mi podnieść ręki. To już koniec naszej podróży. Po dwóch miesiącach trekkingu w Himalajach Indyjskich, niedaleko Gaumukh, pociągnięta przez psa, potykam się, upadam na kamień i łamię obojczyk. Przed nami jeszcze 18 kilometrów do cywilizacji i ponad 100 km do miejskiego szpitala…

Nasza himalajska przygoda dobiegła końca, co teraz?

Zdjęcie rentgenowskie zrobione w szpitalu w Uttarkashi nie pozostawia wątpliwości – złamanie z przemieszczeniem.

Zdjęcie RTG w Uttarkashi
Zdjęcie RTG w Uttarkashi

Niby nic, a jednak…złamanie nastawiono, barki zabandażowano mi w tzw. “8” i…i miało być dobrze. Miało, ale nie jest.

Złamany obojczyk
Złamany obojczyk

Od wypadku minęły ponad 3 tygodnie. Ból się zmniejszył, ale obojczyk wygląda co najmniej “dziwnie”… Konsultacja z naszym zaprzyjaźnionym superfizjoterapeutą Michałem (http://www.arenamed.pl/zespol/ – naprawdę polecam!), któremu wysyłam zdjęcie rentgenowskie zrobione po wypadku i zdjęcie obojczyka pisze: “Z tego co widzę, ramię jest do zabiegu”. I co teraz?

Agi po zabiegu w Indiach
Agi po zabiegu w Indiach

Teraz strach i złość i zniechęcenie…Półtora roku temu, na własne życzenie poddałam się operacji zwichniętego nawykowo barku. Niby nie była ona niezbędna, ale…wybór między “przestać się wspinać” a “zoperować ramię” nie był wyborem. Po roku intensywnej i bolesnej rehabilitacji wróciłam do wspinania. Na chwilę. Bo oto znowu jestem w tym samym punkcie. I znowu łzy złości cisną się do oczu…W głowie kołacze pytanie:  Dlaczego znowu ja? I ważniejsze:

CZY KIEDYŚ JESZCZE BĘDĘ SIĘ WSPINAĆ?

Agi po operacji w Polsce
Agi po operacji w Polsce
6 Comments

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *